|
Stacja Misyjna - Mingende / PNG
26 lutego 2003 Szczęść Boże!„Niech żyje Trójjedyny Bóg w sercach Waszych!”Pozdrawiam z misyjnej Papui Nowej Gwinei!Czas szybko płynie, właśnie rozpoczął się Wielki Post, zabieram się więc do pisania co u mnie nowego słychać. Z początkiem lutego rozpoczęliśmy nowy rok szkolny i jak zawsze po przerwie świątecznej trzeba wszystko było puścić w pastoralny ruch. Najpierw spotkania z katechistami i obsadzenie nauki religii w szkołach. Na terenie parafii mam ich 12 – od podstawówki do szkoły technicznej. Jako parafia musimy zapewnić podstawowe materiały do nauki, a więc książki, zeszyty, długopisy, kreda, itd. Największym problemem dla naszych ludzi jest opłata za szkołę – tzw. „school fee”. Z zależności od klasy różne opłaty – najwyższa jest 1200 kina (jakieś 1000 zł), co dla naszych ludzi jest wielkim problemem. Zaczyna się wtedy przychodzenie do księdza z prośbą o pomoc. Oczywiście nie możemy pomóc wszystkim, ale zawsze pod ręką jest biskup, który też stara się zaradzić temu corocznemu problemowi. Jako że mam więcej szkól niż katechistów musiałem też znaleźć kilka osób do nauki religii, co nie było sprawą łatwą . Od paru tygodni pracujemy nad poprawą wyglądu naszych głównych kościołów i kaplic. Całkiem przypadkowo odkryłem dobrego artystę, który wymalował nam piękne malowidła na ścianach dwóch kościołów. Jeden jest pod wezwaniem św. Teresy, a więc przepiękny malunek św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Drugi pod wezwaniem św. Archanioła Michała ma oczywiście św. Michała walczącego z szatanem. Muszę przyznać, że to malowidło bardzo się podoba naszym ludziom. Wcale się nie dziwię, do niedawna jeszcze sami przecież walczyli w różnych mniejszych czy większych wojnach. Teraz pozostaje walka z szatanem, którą z pewnością szybko wygrają. Mamy jeszcze w planie odnowienie centralnego kościoła w Mingende, ale nie wiem czy zdołamy podołać finansowo. W kościele jest stare, duże malowidło przedstawiające przybycie pierwszych misjonarzy. Zanosi się więc na dużą robotę, aby to wszystko odnowić. Jak zwykle na początku roku dostałem kolejnego seminarzystę. Już zabrał się z ochotą do pracy w technicznej szkole. Zobaczymy jak to będzie dalej. Z moich poprzednich doświadczeń wynika, że jest to początkowy zapał, a później proboszcz, czyli ja, muszę ciągle seminarzystę zachęcać. Ma jeszcze zajmować się naszą młodzieżą, co z pewnością nie będzie łatwe zadanie. Mamy dużo młodzieży, i to wcale nie potulnych baranków. Może pomoże nam w tym nowe cementowe boiska do kosza i siatkówki, które prawie już kończymy. Kiedy zabieraliśmy się do tego przedsięwzięcia wyglądało łatwo i nie drogo, ale teraz po paru miesiącach pracy naprawdę chciałby aby już było ukończone. Myślę, że będzie służyły przez wiele lat naszej młodzieży w Mingende. Niektórzy nawet mówię, że z pewnością nie mniej jak 30 lat, oby tak tylko było. Jeśli oczywiście nie będzie jakiegoś większego trzęsienia ziemi. Małe, to nawet zdarzają się dość często. Ostatnio było dość silne trzęsienie w Indonezji, blisko granicy z PNG. Może następne będzie u nas, nie daj Boże! Z rozpoczęciem roku szkolnego rozpoczyna się też w pełni praca na parafii, a więc: Msze szkolne, spowiedzi, spotkania z poszczególnymi grupami. Za dwa tygodnie mam przygotować nabożeństwo pokutne dla nauczyciele z diecezji, którzy będą odprawiać swoje coroczne rekolekcje w naszym Centrum Pastoralnym. Odbyłem już spotkania prawie z wszystkimi grupami w parafii. W zeszłym roku powołaliśmy grupę dla samych mężczyzn – Papa Grup Wymaga jeszcze wiele pomocy, ale chyba coś dobrego z tego będzie. W tym roku wysłaliśmy na tygodniowy kurs 8 kandydatów na kommuniomnistrów. Czekają teraz tylko abym ich pobłogosławił w czasie Mszy niedzielnej, na różnych stacjach dojazdowych. W tym roku też, w maju, kończy się trzyletni kurs dla katechetów. Z naszej parafii jest dwóch, a więc mam nadzieję, że praca pastoralna pójdzie teraz chyba trochę lepiej. Ostatnio na diecezjalnym spotkaniu z Biskupem mówiliśmy o ujednoliceniu niedzielnej liturgii, tak aby śpiewy, procesje i modlitwy miały wszędzie jednakowy katolicki charakter. W diecezji mamy dużo różnych kościołów, a niektóre to wręcz sekty, niektóre więc elementy z liturgii przedostają się do naszego kościoła. W najbliższej przyszłości wybieram się odwiedzić moje dwie najdalsze stacji boczne. Do jednej dojadę samochodem, co prawda po prawdziwie buszowej drodze, ale lepsze to niż parę godzin piechotą. Do drugiej niestety dotrę tylko na nogach. Oby teraz tylko dużo nie padało, mamy właśnie porę deszczową. Schodząc po górach w dół można czasami zjechać po śliskiej, gliniastej ziemi. Raz tak właśnie pojechałem, to potem przez tydzień nie mogłem ruszyć ani ręką ani nogą. Ostatnio coraz więcej mam namaszczenia chorych. Kiedy pracowałem na parafii w Polsce to nieraz doświadczyłem, że niektórzy chorzy się trochę obawiali tego ostatniego namaszczenia, bo teraz tylko chyba trzeba umierać. Tutaj jest wręcz przeciwnie. Ludzie bardzo lubię namaszczenie chorych. Czasami wołają niepotrzebnie, ale najczęściej jest naprawdę potrzeba, zwłaszcza teraz gdy jest dość dużo malarii no i niestety AIDS zbiera swoje obfite żniwo. 19 Marca będziemy obchodzić święto patrona naszej parafii – św. Józef. Ludzi już zaczęli ćwiczyć śpiewy i tańce. W tym roku będzie to uroczystość trzydniowa w połączeniu z tzw. General Assembly w parafii jako przygotowanie do Assembly w diecezji, a potem General Assembly Kościoła Katolickiego w PNG. W zeszłym roku jako przygotowanie do Assembly mieliśmy dużo spotkań i nauk na różne tematy związane z wiarę, przykazaniami i nauką Kościoła. Mam nadzieję, że wszystko dobrze pójdzie, tym bardziej że nasz biskup został już zaproszony. Ufamy też, że św. Józef będzie nas wspierał z nieba swoją modlitwą. W tym roku w pracy pastoralnej szczególny nacisk chcemy położyć na sakramenty św. szczególnie- małżeństwo. Okazuje się, że w parafii mamy dużo małżeństw zawartych tradycyjnie, ale nie pobłogosławionych jeszcze w kościele. Nierzadko przeszkodą jest tutaj to, że mąż nie wykupił swojej żony z jej rodziny, tzw. „bride price”. Takich nie wykupionych małżeństw nie możemy błogosławić – zalecenie naszych biskupów. Po kilku latach wiele spraw ulega zapomnieniu, ale nie wykup małżonki. Kiedyś miałem przypadek, że pewna kobieta chciała po 20 latach opuścić męża, bo on jeszcze jej nie wykupił. To tak po trochu o mojej obecnej pracy pastoralnej. Kończąc te parę zdań z bardzo misyjnej jeszcze Papui Nowej Gwinei serdecznie raz jeszcze pozdrawiam! Na zbliżającą się Wielkanoc pragnę przekazać moje życzenia: „Błogosławionych Świąt i duchowej siły od Zmartwychwstałego na każdy następny dzień! ALLELUJA! Zapewniam o modlitwie i liczę także na Waszą modlitewną pamięć! Z kapłańskim błogosławieństwem,
O. Wojciech Niścigorski - misjonarz svd
|
|
Webmaster: O. Wojciech Niścigorski SVD wojtekn@dg.com.pg Tafeto P. O. Box 109 Goroka, E. H. P. 441 Papua New Guinea |