
Typowy
nowogwinejski domek
na tle porannej mgły. Ludzie żyją tutaj w
takich chatkach w różnych odległościach od siebie. Wioski jako takie należą
raczej do rzadkości.

Dolina Wagi pokryta jeszcze chmurami - gdzieś
ok. 8 rano. W drodze powrotnej już tych chmur nie było.

Przy drodze można było
gdzieniegdzie zobaczyć piękna dzieła
natury - chociażby to dziwnie posplatane drzewo.

W oddali jedna z moich stacji bocznych - Bombri, do
której mogę dojść tylko pieszo - tam od tamtej strony za chmurami.
Zabiera mi to jakieś trzy godziny.

Cała
moje droga do Kamanigle, to jeden wielki obszar pokryty mniejszym czy
większym buszem.

Widok jednej z dolin. Tam na dole mieszkają ludzi,
którzy należą do innej parafii misyjnej, a której proboszczem jest
jeden z Polaków - także Werbista.

W dole nasza dolina Wagi - już bez warstwy chmur.

Busz raz jeszcze. W tym buszu można zobaczyć
piękne rajskie ptaki - symbol PNG, a także małe
drzewne kangury - w języku miejscowym zwane kapule.